Nie wykorzystałam ich jednak typowo do grillowania, tylko do kuchni codziennej, gdzie najmilnej zaskoczyło mnie zastosowanie marynaty do mięsa mielonego.
Kotleciki wyszły soczyste, pulchniutkie, delikatne, poprostu pyszne, użyłam do nich marynaty szlacheckiej w płynie, przepis wkrótce na blogu.
Marynatą klasyczną przyprawiłam piersi z kurczaka, które dodatkowo zamarynowałam w jogurcie.
Mięso było kruche i delikatne, smak marynaty z jogurtem stowrzył wspaniały sos idelanie komponujący się z dodatkiem ryżu.
Przyprawa grill klasyczny została użyta do przyprawienia piersi z kurczaka, która wylądowała w tortilli i pomimo meksykańkich klimatów, pasowało jak ulał.
Reasumując:
marynaty oceniam na 4+, największy plus za kruchość mięsa, smak, jak dla mnie dobry, ale osobiście wolę sama wymieszać co nie co, posmarować, zamarynować i upiec. Po przyprawę do grilla będziemy sięgać, bo zapiekanki są robione przynajmniej 3 razy w tygodniu.
Natomiast marynata szlachecka w płynie dała mi do myślenia i wiem, że od czasu do czasu się na nią skuszę - marynowane mielone -pycha!
Dziękuję portalowi Uroda i Zdrowie za możliwość przetestowania marynat firmy Prymat.
Smacznego;)
Rany, co za zacofanie - nie widziałam jeszcze takich marynat. To zapewne duże ułatwienie, ale chyba jednak wolałabym przygotować swoją własną marynatę. Ale z braku czasu, czemu nie?
OdpowiedzUsuńJa też nie, a są ciekawe, mięsko jet po nich mięciutkie, soczyste, to wielki plus, tylko smak, jak napisałaś i ja wspomniałam w poście wolę sama sobie dopasować, ale alternatywa jest super i z tej strony polecam! Pozdrawiam!
Usuń