W tym tygodniu na obiado-kolację królowały makarony. Bo szybkie, bo pyszne - bo... czego chcieć więcej ;) Kiedy pokazałam Wam zdjęcie na fb wielu z Was poprosiło o przepis.
Nie chciałam go dawać ze względu na brak zdjęć, oprócz właśnie tego zrobionego telefonem.
Uległam jednak Waszym namowom i zdradzam prosty i naprawdę pyszny przepis na serowe
spaghetti z brokułami.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą parmezan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą parmezan. Pokaż wszystkie posty
sobota, 5 kwietnia 2014
środa, 5 czerwca 2013
Makaron tricolore ze szparagami, cukinią, rucolą i parmezanem
Kiedy wpadamy późnym popołudniem głodni do domu i już w progu słyszę: Kochanie, Mamo, co zrobisz do jedzenia, myślę tylko, czy jest makaron w domu, bo dodatki do niego zawsze się znajdą.
I był, ale tylko tricolore, na którego nikt wcześniej nie miał ochoty, bo oprócz kolorow ma on też swoje smaki: pomidorowy, paprykowy i szpinakowy.
W ten oto niżej przedstawiony sposób powstał pyszny obiad i kolejna wspaniała pasta!
Najdłużej gotuje się sam makaron, bo reszta przygotowań to kwestia kilku minut;)
Składniki:
I był, ale tylko tricolore, na którego nikt wcześniej nie miał ochoty, bo oprócz kolorow ma on też swoje smaki: pomidorowy, paprykowy i szpinakowy.
W ten oto niżej przedstawiony sposób powstał pyszny obiad i kolejna wspaniała pasta!
Najdłużej gotuje się sam makaron, bo reszta przygotowań to kwestia kilku minut;)
Składniki:
- makaron tricolore - opakowanie 300 g
- 2 ząbki czosnku
- 1/2 młodej cukini
- 4 szparagi zielone
- 1 łyżka oliwy
- świeżo zmielona sól i świeżo zmielony pieprz
- kilka gałązek tymianku
- około 30 g parmezanu
Przygotowanie:
- makaron ugotować według instrukcji podanej na opakowaniu
- rozgrzać oliwę, podsmażyć na niej drobno pokrojony czosnek
- dodać pokrojoną w plasterki cukinię, obsmażyć z każdej strony
- szparagi obrać, pokroić na 1 cm kawałki, podsmażyć, całość posolić
- dodać makaron, dokładnie ze sobą wymieszać, zdjąć z ognia
- dodać tymianek, wymieszać
- na talerze wyłożone rucolą wyłożyć porcje gotowej pasty
- posypać świeżo startym parmezanem i świeżo zmielonym pieprzem
Smacznego;)
piątek, 3 maja 2013
Makaron spaghetti z cukinią i szafranem
Kiedy całą trojką wpadamy po pracy i przedszkolu do domu, chcemy jak najszybciej coś zjeść.
Moi chłopcy pomagają mi - czyli wychodzą z kuchni, żeby przygotowania trwały jak najkrócej;)
W ciągu 15 minut ta pyszna pasta była już na talerzach!!!
Zainspirował mnie przepis, który znalazłam na stronie restauracji Trattoria Giancarlo -Giancarlo Russo - troszkę go zmieniłam, więc podam już po mojemu, po oryginał zapraszam tutaj.
Składniki dla 3 osób:
- 300 g makaronu spaghetti
- 1/2 cukini - około 180-200 g
- 1 duża cebula
- 2-3 łyżki oliwy
- około 50 g parmezanu
- 1 g nitek szafranu
- około 50 ml gorącej wody
- świeża bazylia
- 4-6 pomidorków koktajlowych
- świeżo zmielony pieprz
- sol do ugotowania makaronu
Przygotowanie:
- ugotować makaron w osolonej wodzie według przepisu na opakowaniu
- w tym czasie na rozgrzanej patelni z oliwą szklimy pokrojoną w kosteczkę cebulę
- dodajemy cukinię, którą pokroiłam na cieniutkie plasterki i ćwiartki pomidorów, posmażamy z każdej strony około 2-3 minut
- nitki szafranu zalewamy gorącą wodą i odstawiamy na kilka minut - około 4-5
- dodajemy szafran do warzyw na patelni (razem z wodą w której go namoczyłam) i dusimy wszystko około 7-8 minut
- po tym czasie dodajemy odcedzony makaron i parmezan, jeszcze chwilkę trzymamy na patelni, delikatnie mieszając i wykladamy na talerze
- tuż przed podaniem posypałam świeżymi listkami bazylii i doprawiłam świeżo zmielonym pieprzem
Smacznego;)
czwartek, 28 lutego 2013
Moje I-sze warsztaty kulinarne w moim Gdańsku
Od wielu miesięcy nosiłam się z pewnym
pomysłem, który rodził się w mojej głowie.
Myślałam, szukałam, pytałam,
dowiadywałam się i odkąd podjęłam pracę jako doradca kulinarny wiedziałam, że
się uda, że to zrobię, że zacznę, że będzie się działo!
I tak w ostatnią sobotę, tj. 23 lutego miałam
przyjemność zorganizować swoje pierwsze warsztaty kulinarne pod tytułem „Ryby i
owoce morza” w Restauracji „Pod Łososiem” w Gdańsku.
Warsztaty te odbyły się z udziałem zaproszonym przeze mnie
blogerek kulinarnych: Pauliną, Klaudią, Asią, Magdą i Tosią które brały czynny udział w zdobywaniu wiedzy z
dziedziny patroszenia i filetowania ryb, patroszenia krewetek, gotowania,
smażenia, wędzenia i możliwie pysznych metod przygotowania ich i sposobu
podania.
Opiekę gospodarza całego spotkania przyjął na
siebie szef Kuchni Janusz Małyszko wraz ze swoją świtą Piotrem i Mariuszem. Umiejętności
kucharzy i sposób przekazywania wiedzy Panowie mają we krwi, wyniosłyśmy z tego
spotkania naprawdę dużo fachowych porad.
Na pierwszy ogień zobaczyłyśmy jak się
patroszy ryby. Na przykładzie łososia, Szef Kuchni omówił najważniejsze
czynniki, które wskazują na świeżość ryby: kolor skrzeli, muszą być
żywoczerwone, wygląd oczu- muszą być przejrzyste oraz jędrność i elastyczność skóry, po naciśnięciu ryby palcem musi wrócić do pierwotnego kształtu.
Po patroszeniu, dokładnym umyciu ryb, przyszedł czas na filetowanie, a także oddzielenie mięsa od skóry – wystarczy
ostry nóż, pełne skupienie i fileciki gotowe.
Z pozostałych głów, kręgosłupów i skór –
kucharze nastawili wywar rybny, do którego dodali warzywa, przyprawy i bulion
pomalutku pyrkał sobie na kuchence... po kilku godzinach pachniał jak najlepsza
baza pod zupę rybną!
Opisywać to spotkanie moglabym bez końca, były
to intesywne godziny - 9 godzin, które napewno wykorzystam w swojej kuchni i
będę wracać do niego myślami, żeby udoskonalać swoje umiejętności.
Szef Janusz, pokazał nam także jak najprościej
przyprawić rybę, jak ją podać – w jakiej formie – czy jako płaski filet,
kieszonkę, kopertę, faworka, a może przepiękny warkocz.
Nie przygotowywał
samego pstrąga, połączył go z łososiem, co oprócz wizualnych wartości nabrało
innego smaku, innego wymiaru. Te same propozycje przyprawienia w różnych obróbkach
termicznych miały zupełnie inny smak. Była ryba smażona, gotowana na parze,
grillowana i wędzona – ten ostatni sposób zrobił na nas bardzo duże wrażenie,
teraz nie pozostaje nic innego, jak zaopatrzyć się w wiórki z drzewem
owocowych i kontynuować ten sposob w domowych warunkach.
Pierwszy raz w życiu miałam do czynienia z
krewetkami, które nauczyłyśmy się obierać, patroszyć i oczywiście
przygotowywać. To była iście królewska uczta.
Czy wiecie, że z odnóży i pancerzy krewetek
robi się masło krewetkowe – nic się nie marnuje, wszystko jest
wykorzystane ile się da!
Po rybnych i krewetkowych wariacjach przyszła
pora na desery, które zachwyciły nie tylko moje oczy ale i także moje
podniebienie. Były szybkie w wykonaniu, pięknie podane, do zrobienia tak
naprawdę przez każdego z nas.
Reasumując chciałabym na sam koniec podzielić
się z Wami z przepisem na tartę, która jest autorskim przepisem szefa
kuchni Janusza Małyszko:
Tarta łososiowo-krewetkowa ze świeżą bazylią
1 opakowanie kuskusu - przygotować według przepisu na opakowaniu
500 g świeżego łososia
300 g krewetk 16/20 - ogony
2 całe jajka
3 żółtka
300 ml śmietany 30%
100 g parmezanu
100 g sera pleśniowego
sól, pieprz cytrynowy
bazylia świeża
Kuskus przygotować według przepisu na opakowaniu, kiedy ostygnie, dodać żółtka i jajka i dokladnie ze sobą połączyć - wyrobić - jak kruche ciasto. Formę do tarty - duża blaszka wysmarować tłuszczem - i wyłożyć kuskusem, musi być dokładnie dociśnięty do dna i boków. na tarcie układamy pokrojonego w dużą kostkę świeżego łososia i krewetki - już obrane, bez głowy - same ogony. Śmietanę mieszamy ze solą, pieprzem cytrynowym i dość sporą ilością świeżej bazylii, dodajemy ser pleśniowy i powoli zalewamy tartę, na sam wierzch ścieramy świeży parmezan i wstawiamy do nagrzanego piekarnika do 180 stopni, pieczemy około 25 minut.
Zostawiamy do całkowitego ostygnięcia, wtedy tarta idealnie się kroi.
Zapraszam do odwiedzenia blogów uczestniczek
tych warsztatów, żeby móc poczytać jak One to widziały, czy są zadowolone – sama jestem ciekawa tych wrażen, ponieważ pragnę kontynuować tego typu
spotkania i rozwijać się w kwestii organizowania takich warsztatów na terenie
Trójmiasta.
Szczególne podziękowania dla firm, które
zechciały wesprzeć mnie w produkty, które zostały wykorzystane podczas tych
warsztatów:
http://www.decare.pl/
http://www.kamis.pl/
http://www.horecaexperts.pl/
http://zpierwszegotloczenia.pl/
http://www.decare.pl/
http://www.kamis.pl/
http://www.horecaexperts.pl/
http://zpierwszegotloczenia.pl/
oraz wielkie
ukłony i podziękowania dla Restauracji Pod Łososiem za poświecony czas, kuchnię i wspaniałą Ekipę!
Dziękuję bardzo i do następnego razu!
Ewa
http://zpierwszegotloczenia.pl/http://www.horecaexperts.pl/http://www.kamis.pl/http://www.decare.pl/
Subskrybuj:
Posty (Atom)
