Czas płynie jak szalony, minuta za minutą, godzina za godziną, dzień za dniem, ...
Dziś już 5 października, a dopiero co się wrzesień skończył.
Piękna pogoda, ciepło słońca, które codziennie ogrzewa moją twarz, nie pozwalają mi uwierzyć, że to już jesień i choć dynia za dynią piętrzą się na balkonie, ja dalej w sferze letnich przetworów przebywam i dziś ostatnią jeżynową propozycję tego sezonu Wam przedstawiam!
Oto ona: konfitura jeżynowo-lawendowa!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lawenda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lawenda. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 5 października 2014
wtorek, 8 lipca 2014
Konfitura z jagód i lawendy - fioletowe ukojenie
Jagodzianie- bo tak mówi na wszelkie przetwory z jagód moja Iskierka- powstały w tym roku po raz pierwszy! Raptem kilka słoiczków, bo i zbiory były dość małe, ale własne, w przepięknych okolicznościach, we wspaniałym towarzystwie pięknych i zarazem smutnych myśli...
środa, 25 czerwca 2014
Kukurydziany - Kurczak pieczony na butelce w różanych aromatach
Najprostszy i najpyszniejszy obiad to taki który robi się sam, to taki, który nie wymaga doglądania, mieszania, mycia sterty naczyń. Do nich z pewnością należy ta propozycja, na inne wydanie także kukurydzianego kurczaczka przepis macie tutaj a na klasycznego kurczaka na butelce - tutaj.
Mięso, jego smak i struktura są zupełnie inne od tradycyjnego kurczaka, dlatego i w mojej kuchni z tym kurczaczkiem obchodzę się wyjątkowo. W delikatnym aromacie róży, lawendy, tymianku i kurkumy - upiekł się doskonale. Był tak dobry, że w całości zjedzony przez Iskierkę - przypomnę - waży około 400 g - maleńki, ale cały mega mięsny.
Mięso, jego smak i struktura są zupełnie inne od tradycyjnego kurczaka, dlatego i w mojej kuchni z tym kurczaczkiem obchodzę się wyjątkowo. W delikatnym aromacie róży, lawendy, tymianku i kurkumy - upiekł się doskonale. Był tak dobry, że w całości zjedzony przez Iskierkę - przypomnę - waży około 400 g - maleńki, ale cały mega mięsny.
wtorek, 6 sierpnia 2013
Lawendowe bułki maślane
Pozytywna lawendowa obsesja trwa, bo jak się już raz ją gdzieś doda - mam na myśli lawendę, to nie można przestać!
Miałam upiec na życzenie bardzo bliskiej mi Osoby maślane bułeczki.
Marzyła o nich, a że ja lubię spełniać marzenia, to się do nich zabrałam i w trakcie przygotowań, zamieniłam dwa składniki z tego pierwotnego przepisu i powstała ich lawendowa wersja.
Ciasto wychodzi cudnie tłuściutkie, idelane do formowania, które trzeba przeprowadzić szybko i bezboleśnie. Pieką się ekspresowo, są mięciutkie, rozpływają się w buzi, polecam
ten przepis już po lawendowych zmianach i ten oryginalny, który macie tutaj.
Miałam upiec na życzenie bardzo bliskiej mi Osoby maślane bułeczki.
Marzyła o nich, a że ja lubię spełniać marzenia, to się do nich zabrałam i w trakcie przygotowań, zamieniłam dwa składniki z tego pierwotnego przepisu i powstała ich lawendowa wersja.
Ciasto wychodzi cudnie tłuściutkie, idelane do formowania, które trzeba przeprowadzić szybko i bezboleśnie. Pieką się ekspresowo, są mięciutkie, rozpływają się w buzi, polecam
ten przepis już po lawendowych zmianach i ten oryginalny, który macie tutaj.
Składniki na 20 bułek:
- 0,5 kg mąki
- 30 g drożdży
- około 250 ml słodkiej śmietanki (dałam 36%) w temperaturze pokojowej
- 60 g cukru
- 50 g oleju lawendowego (kilka dni temu, do oleju rzepakowego dodałam kilkanaście gałązek lawendy i mam olej lawendowy)
- 3 żółtka
- skórka cytrynowa
- szczypta soli
- kilka samych kwiatów lawendy na wierzch każdej z bułeczek
Przygotowanie:
- mąke przesiać do miski
- zrobić rozczyn: w mące zrobić dołek, wsypać do środka rozkruszone drożdże, dodać z 2-3 łyżeczki cukru i połowę śmietanki (ma być w temperaturze pokojowej), podsypać kilka łyżek mąki i starannie wymieszać, pozostawić przykryty w ciepłym miejscu do wyrośnięcia
- żółtka rozetrzeć z resztą cukru na pulchną masę - wystarczy zrobić to trzepaczką, można mikserem
- gdy rozczyn podwoi swoją objętość, dodawać czyli podsypywać resztę mąki, dodać resztę śmietanki, roztarte żółtka z cukrem, otartą skórkę z cytryny, dodać szczyptę soli i zacząć wyrabiać ciasto - dokładnie mieszać wszystkie składniki, wybijając ciasto, tak, aby jak najwięcej weszło powietrza, na gładką i lśniącą masę
- gdy odstaje od ręki i miski wlewać stopniowo olej, dokładnie wymieszać, wyrównać, przykryć i odstawić w ciepłe miejsce - ma podwoić swoją objetość, u mnie rosło dobrą godzinę
- wyrośnięte ciasto wykładamy na podsypaną mąką stolnicę, chwilke wyrabiamy i dzielimy na 20 równych porcji - ja zawsze ważę całe ciasto i odważam potem kawałek po kawałku taki sam na jedną bułeczkę
- uformowane bułeczki wykładać na blachę wyłożoną papierem do pieczenia, przykryć i odstawić na około pół godziny do wyrośnięcia - czyli do podwojenia swojej objętości
- piekarnik nagrzać do 180 stopni - ja piekłam z termoobiegiem
- posmarować wodą każdą bułeczkę, posypać jak ja makiem i ułożyć po gałązce z kwiatami lawendy
- wstawić do nagrzanego piekarnika i piec około 17-20 minut - na złoty kolor
- wyjąć na kratkę do ostudzenia
Smacznego;)
wtorek, 30 lipca 2013
Chleb lawendowy na zakwasie żytnim
Nie wiem dlaczego, ale kiedyś chyba nie lubiłam lawendy, piszę chyba, bo nie zastanawiałam się nad tym, ale unikałam jej, zakładając, że właśnie nie lubię, nie ważne;)
Teraz uwielbiam, choć zawsze troszkę boję się tego "mydlanego" posmaku, to udaje mi się wyważyć i znaleźć odpowiednią oprawę i zastosowanie do jej użycia.
Dodatkowo mam do niej "słabość" odkąd poznałam się z pewną Zosią i wiem, że to Ona jest główną sprawczynią mojej lawendowej fascynacji.
Teraz uwielbiam, choć zawsze troszkę boję się tego "mydlanego" posmaku, to udaje mi się wyważyć i znaleźć odpowiednią oprawę i zastosowanie do jej użycia.
Dodatkowo mam do niej "słabość" odkąd poznałam się z pewną Zosią i wiem, że to Ona jest główną sprawczynią mojej lawendowej fascynacji.
Składniki na 2 keksówki:
- 600 g zakwasu żytniego - płynnego
- 300 ml wody
- 200 g mąki żytniej typ 720
- 450 g mąki chlebowej typ 650
- 2 łyżki soli morskiej
- 2 łyżki miodu lawendowego
- 1 łyżeczka suszonych drożdży
- tłuszcz do wysmarowania formy - olej
- kilka gałązek świeżej lawendy
Przygotowanie:
- do dużej miski wlewamy zakwas, wodę, miód, dodajemy sól, mąki, drożdże i dokładnie mieszamy
- przykrywamy, odstawiamy na godzinę
- keksówki smarujemy cienką warstwą oleju, wykładamy umytymi i osuszonymi gałązkami lawendy
- ciasto mieszamy - przekładamy do keksówek, muszą zajmować 2/3 ich wysokości, przykrywamy czystymi ściereczkami aż urośnie do brzegów foremek
- wstawiamy do zimnego piekarnika, ustawiamy go na 200 stopni w opcji: góra-dół i pieczemy godzinę
- po tym czasie chleb wyciągamy z formy na kratkę do całkowitego ostygnięcia
Smacznego;)
niedziela, 21 lipca 2013
Miód lawendowy
Na ten miód miałam ochotę już w tamtym roku, ale nie zdążyłam go zrobić, a może się bałam i nie wierzyłam, że to takie dobre. Zainspirowała mnie Kasia z bloga cobytuzjeść, ale nie byłabym sobą, gdybym czegoś nie zmieniła i tak jak proporcje składników są bez moich zmian, tak już proces produkcji zmodyfikowałam- zaryzykowałam, przedłużyłam, pyszny efekt uzyskałam;)
Zapraszam na wspaniały, bardzo aromatyczny, idelanie wyważony lawendowy miód, który kusi smakiem, zapachem, kolorem i nazwą, bo Kogo nie poczęstuję, czy Komu nie podaruję małego słoiczka, to każdy się dziwi: miód lawendowy?
Nastawiłam już kolejną porcję, bo wiem, że będzie królował wśród miodów w moim domu.
Lawenda - (Lavandula L. ) – rodzaj roślin z rodziny jasnotowatych. Obejmuje ponad 40 gatunków.
Pochodzą one z obszaru śródziemnomorskiego od Wysp Kanaryjskich po Indie[3]. Gatunkiem typowym jest Lavandula spica.
Rośliny kosmetyczne uprawiane dla eterycznych olejków wykorzystywanych w kosmetyce. Lawendę wąskolistną uprawia się na szeroką skalę we Francji (głównie w Prowansji), Anglii, Ameryce Południowej.
Składniki na 8 słoików 0,5 l:
Zapraszam na wspaniały, bardzo aromatyczny, idelanie wyważony lawendowy miód, który kusi smakiem, zapachem, kolorem i nazwą, bo Kogo nie poczęstuję, czy Komu nie podaruję małego słoiczka, to każdy się dziwi: miód lawendowy?
Nastawiłam już kolejną porcję, bo wiem, że będzie królował wśród miodów w moim domu.
Lawenda - (Lavandula L. ) – rodzaj roślin z rodziny jasnotowatych. Obejmuje ponad 40 gatunków.
Pochodzą one z obszaru śródziemnomorskiego od Wysp Kanaryjskich po Indie[3]. Gatunkiem typowym jest Lavandula spica.
Rośliny kosmetyczne uprawiane dla eterycznych olejków wykorzystywanych w kosmetyce. Lawendę wąskolistną uprawia się na szeroką skalę we Francji (głównie w Prowansji), Anglii, Ameryce Południowej.
Zastosowanie
- Niektóre gatunki są uprawiane jako rośliny ozdobne
- Roślina lecznicza
- Roślina miododajna
- Szerokie zastosowanie w gastronomii
- Stosowane są przeciwko molom odzieżowym, które odstraszaja swoim zapachem.
(źródło i więcej informacji z Wikipedii)
Składniki na 8 słoików 0,5 l:
- 80 g samych kwiatów lawendy - same główki
- 4 l zimnej wody
- 4 limonki
- cukru tyle ile powstanie płynu 1:1, ale o tym już w przygotowaniu
Przygotowanie:
- obcięte główki kwiatów lawendy dokładnie płuczemy pod bieżącą wodą
- umieszczamy w dużym naczyniu, zalewamy zimną wodą
- odstawiamy na cały dzień w chłodne miejsce - z racji pory roku, trzymałam naczynie w łazience, odkryte, żeby od czasu do czasu przechodząc zamieszać w nim
- po tym czasie całość przelewamy do dużego garnka i zaczynamy gotować, od zagotowania zmniejszamy palnik i gotujemy około godziny, na ostatnie 15 minut, wyciskamy sok z 2 limonek
- wyłączmy kuchenkę i zostawiamy napar na całą noc
- następnego dnia odcedzamy kwiaty i odważamy płyn
- dodajemy do niego tyle cukru i ważył, u mnie wyszło 3 kg i 140 g - zaczynamy gotować, gdy napar się zagotuje, zmniejszamy palnik i gotujemy około 3-4 godzin
- po tym czasie wyłączyć kuchenkę, zostawić płyn do ostudzenia i ponownie zagotować - gotowałam rano do południa, ponownie zagotowałam około 19-tej i gotowałam ponownie około 3 godzin do uzyskania porządanej gęstości
- pod sam koniec gotowania dodajemy sok z pozostałych 2 limonek
- gorący miód przelewam do czystych i suchych słoików, zakręcam i ustawiam do gory dnem do całkowitego wsytgnięcia, żeby porządnie się zassały
Na zdjęciach miód mam w 2 l słoju, który używamy już na bieżąco - idelany do wypieku chleba, jeden już zaprezentuję w najbliższych dniach, do kanapek z twarożkiem - pycha i jako napój: na 1 szklankę wody 2 łyżeczki miodu. Wspaniały do sosów do sałatek, do marynat, do wszystkiego, gdzie tylko macie ochotę go dodać.
Polecam, zróbcie, niech Was nie zmyli zapach lawendy podczas gotowania, powstanie z tego wspaniałe płyne złoto, które umili nie jeden posiłek, nie jeden zimowy wieczór i zaskoczy obdarowanych, bo jest idelany na prezent.
Smacznego;)
poniedziałek, 15 lipca 2013
Lawendowa karpatka z jeżynami i borówką dla Zosi
Poznałam Ją jakiś czas temu, słyszałam dużo dobrego na mieście, w końcu pojechałam osobiście, żeby się przekonać czy jest taka jak myślę i wpadłam po uszy - zafascynowana siłą, uśmiechem, wiedzą i pasją jaką ma Zosia, właścicielka Ogrodnictwa Lawenda.
Mam przyjemność zacząć pachnącą przygodę u Jej boku, korzystać z kwiatów, ziół, wszelakich roślin, których dotknie, podleje, dopiluje... będą więc na blogu pojawiać się wpisy z ich udziałem, czasem jakieś opowieści, co się mi-nam przytrafiło.
To ciasto powstało nocą kiedy wróciłam od Zosi obładowana kwiatami bynajmniej nie do wazonu, na początek naszej współpracy, dla Niej i Jej Ludzi, wśród których czuję się jak u siebie, jak w domu;)
Powinnam już dziś opisać Lawendę jako pierwszego kwiatka, ale powstanie specjalny wpis, gdzie przedstawię kilka wspaniałych przepisów na jej jak najlepsze wykorzystanie, dziś jest wstęp, czas na rozwinięcie, o końcu nie chcę słyszeć;)
Składniki na formę o średnicy 15 cm:
Na ciasto czekoladowe:
Mam przyjemność zacząć pachnącą przygodę u Jej boku, korzystać z kwiatów, ziół, wszelakich roślin, których dotknie, podleje, dopiluje... będą więc na blogu pojawiać się wpisy z ich udziałem, czasem jakieś opowieści, co się mi-nam przytrafiło.
To ciasto powstało nocą kiedy wróciłam od Zosi obładowana kwiatami bynajmniej nie do wazonu, na początek naszej współpracy, dla Niej i Jej Ludzi, wśród których czuję się jak u siebie, jak w domu;)
Powinnam już dziś opisać Lawendę jako pierwszego kwiatka, ale powstanie specjalny wpis, gdzie przedstawię kilka wspaniałych przepisów na jej jak najlepsze wykorzystanie, dziś jest wstęp, czas na rozwinięcie, o końcu nie chcę słyszeć;)
Składniki na formę o średnicy 15 cm:
Na ciasto czekoladowe:
- 100 g mąki
- 125 g cukru pudru
- 5 g sody
- 20 g ciemnego kakao
- 1 duże jajko
- 75 ml kefiru
- 75 ml oleju rzepakowego
- 75 ml gorącej wody
- kwiatki z 2 gałązek lawendy
Masa karpatkowa:
- 1/4 litra mleka
- 2 łyżki mąki pszennej
- 1 łyżka mąki ziemniaczanej
- 1 łyżka cukru
- 1 żółtko
- 100 g miękkiego masła
- 3 gałązki lawendy
Dodatkowo:
- świeże owoce: 100 g borówki amerykańskiej, około 150 g jeżyn
- płatki migdałów - około 30 g
- gałązki - kwiaty lawendy do ozdoby
Przygotowanie:
Ciasto:
Ciasto:
- do miski wsypujemy wszystkie suche produkty: mąkę, cukier, sodę i kakao, mieszamy
- do miski miksera dodajemy jajka, kefi i wodę - miksujemy, żeby wszystko się ze sobą połączyło, dodajemy wymieszane suche produkty, miksujemy i na sam koniec wlewamy gorącą wodę, szybko miksujemy i wylewamy na przygotowaną formę - wyłożoną papierem (ciasto będzie dość płynne, takie ma być)
- wstawiamy do nagrzanego piekarnika do 160 stopni i pieczemy około 40-45 minut
- wyciągamy, zostawiamy do całkowitego wystygnięcia (najlepiej upiec je dzień wcześniej)
Masa karpatkowa:
- odlać połowę mleka, dodać mąką pszenną, mąką ziemniaczaną, cukier oraz żółtko, dokładnie wymieszać
- resztę mleka zagotować z gałązkami lawendy (przed dodaniem wymieszanego pozostałego mleka z dodatkami usunąc je) i dolać połączone składniki masy budyniowej, dokładnie wymieszać, zagotować i mieszać do uzyskania gładniego kremu, żeby nie było grudek
- wyłączyć, ostudzić
- do wystudzonego budyniu dodawać masło, łyżka po łyżce i miksować na idealnie gładki krem (bydyń musi być dobrze ostudzony, masło miękkie)
- wystudzone ciasto ułożyć w formie, ja wyłożyłam brzegi papierem do pieczenia
- wykładamy na nie krem, równo rozsmarowujemy
- układamy owoce
- płatki migdałow prażymy na suchej patelni, wykładamy pomiędzy owoce w kilku miejscach
- ciasto ozdabiamy kwiatami lawendy, schładzamy w lodówce przynajmniej 2-3 godziny
Smacznego;)
piątek, 5 lipca 2013
Konfitura czereśniowo-lawendowa
Uwielbiam robić przetwory, ale nie lubię się spieszyć w kuchni a w tym roku tak jest... doba za krótka, dużo czasu spędzam w pracy i wszystko co tworzę w mojej kuchni powstaje w międzyczasie - w biegu - na szybko ;(
Jedynie weekendy mam spokojniejsze, ale za to pełen dom - więc też nie ma warunków do spokojnego tworzenia...
Ta konfitura, to połączenie powstało głównie z powodu poszukiwania spokoju, bo jak wiadomo, lawenda działa uspokajająco, więc już na samą myśl o niej, byłam zrelaksowana;)
Ciemne czereśnie, soczyste, mięsiste i słodkie, trzcinowy cukier, świeża lawenda... tak pachniał mój dom kilka dni temu, dziś już wszystko zamknięte za szkłem czeka na jesień, zimę, na śnieg.
Składniki:
Jedynie weekendy mam spokojniejsze, ale za to pełen dom - więc też nie ma warunków do spokojnego tworzenia...
Ta konfitura, to połączenie powstało głównie z powodu poszukiwania spokoju, bo jak wiadomo, lawenda działa uspokajająco, więc już na samą myśl o niej, byłam zrelaksowana;)
Ciemne czereśnie, soczyste, mięsiste i słodkie, trzcinowy cukier, świeża lawenda... tak pachniał mój dom kilka dni temu, dziś już wszystko zamknięte za szkłem czeka na jesień, zimę, na śnieg.
Składniki:
- 2 kg ciemnych czereśni
- 0,80 kg cukru trzcinowego
- około 20 gałązek świeżej lawendy
Przygotowanie:
- czereśnie umyć, wydrylować, zasypać połową cukru, odstawić na 2-3 godziny
- lawendę opłukać, poobrywać kwiatki
- po czasie, jak czereśnie puszczą sok, same owoce umieścić w garnku z grubym dnem, dodać resztę cukru i je przesmażyć około 15-20 minut na średnim ogniu, co jakiś czas mieszając, żeby się nie przypaliły
- dodać kwiatki lawendy i smażyć kolejne 15-20 minut
- jak osiągną oczekiwaną przez nas gęstość - akurat ja tu mam je bardzo gęste - odparowane od soków - włożyć do czystych i suchych słoików, zakręcić, zostawić do wystygnięcia
Przygotowanie w Speedcook:
- czereśnie umyć, wydrylować, zasypać połową cukru, odstawić na 2-3 godziny
- lawendę opłukać, poobrywać kwiatki
- po czasie, jak czereśnie puszczą sok, same owoce umieścić w naczyniu Speedcook-a dodać resztę cukru, ustawić obroty na 1, temperaturę 85 stopni i czas 7 minut
- po tym czasie dodać lawendę, nastawić ponownie 1 obrót, temperaturę 100 stopni, czas 15 minut
- gorącą konfiturę nakładać do czystych i suchych słoików, zakręcić, odwrócić do góry dnem, żeby się porządnie zassały
Smacznego;)
niedziela, 5 maja 2013
Szarlotka żytnio-otrębowa z owsianą kruszonką i lawendą
Pomiędzy kaloryczną owsianką słoikową a dzisiejszym hamburgerem powstała bardzo zdrowa wersja szarlotki, do której zainspirował mnie przepis z bloga Feed Me Better.
Pozmieniałam troszkę, odjęłam, dodałam i jestem bardzo zadowolona - moi chłopcy też!
Zapraszam na żytnio-otrębową szarlotkę z nutą lawendy i owsianą kruszonką!
Składniki na formę o wymiarach 25 x 25 cm:
- 0,5 szklanki mąki żytniej typ 720
- 0,5 szklanki mąki owsianej
- 1 szklanka otrębów: u mnie owsiane i żytnie
- 1/4 szklanki trzcinowego cukru
- 100 g masła
- szczypta soli
- 1 łyżka zimnej wody
- 1 słoik - 0,5 l jabłek na szarlotkę z tego przepisu (można dodać świeże - starte na tarce jarzynowej, albo pokrojone w cienkie plasterki podduszone z cukrem i cynamonem - do smaku)
- kilka kwiatków świeżej lawendy (można pominąć i dodać cynamon, imbir, to co lubimy łączyć z jabłkami)
- 50 g masła
- 1,5 szklanki płatków owsianych
- 50 g cukru trzcinowego - (dałam pół na pół z białym, bo mi się skończył)
Przygotowanie:
- z mąk, otrębów, masła, cukru, soli i wody - zagniatamy szybko ciasto, wykładamy nim formę, spód i boki na wysokości około 2 cm
- wkładamy tak przygotowane ciasto do nagrzanego piekarnika i podpiekamy około 15 minut w 180 stopniach
- w tym czasie zagniatamy kruszonkę i szykujemy jabłka, jak nie mamy takich jak ja;)
- na podpieczony spód, wykładamy jabłka, delikatnie rozkruszamy kwiaty lawendy (można pominąć), równo rozsmarowujemy, posypujemy kruszonką i pieczemy około 40-50 minut, aż do zrumienienia się kruszonki
- zostawiamy do całkowitego wystygnięcia
Smacznego;)
środa, 1 lutego 2012
Ciasteczka maślane z cukrem lawendowym
Zobaczyłam, przeczytałam, chwilkę się zastanowiłam i .... może sie uda wygrać, a jak nie, to i tak będzie fajna i smaczna zabawa;)
http://www.kulinarnyblogroku.pl/przepisy/pokaz/?id=541
Składniki na 15 ciasteczek:
http://www.kulinarnyblogroku.pl/przepisy/pokaz/?id=541
Składniki na 15 ciasteczek:
- 60 g miękkiego masła
- 80 g mąki
- 1.5 łyżki cukru pudru
- 1 łyżeczka cukru lawendowego
Przygotowanie:
- do miseczki dodajemy masło w temperaturze pokojowej, mąkę i cukier i wyrabiamy miękkie i odchodzące od ręki ciasto
- odrywamy kawaleczek, formujemy kuleczki, rozpłaszczamy tworząc płaskie ciasteczko
- posypujemy cukrem lawendowym
- pieczemy w nagrzanym piekarniku w 200 stopniach od 10 - 12 minut, jak brzegi ciastecze będą złote, to już są gotowe
Smacznego;)
Zapraszam do głosowania na moje ciasteczka, które znikają tak szybko jak szybko się robią i pysznie, maślano smakują;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
